Z flisacką tratwą w roli głównej

W tym roku po raz pierwszy w historii Flisu Odrzańskiego była budowana na Warcie. Blisko 75-metrowa tratwa stanowiła, jak zwykle, największą atrakcję wodnej wyprawy i jej finału, który w połowie lipca odbył się w Szczecinie. Tym razem wydarzenie miało szczególny charakter. Towarzyszyło obchodom 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości oraz stulecia Ligi Morskiej i Rzecznej. Odbyło się też w „Samorządowym Roku Rzeki Odry” 2018.

Autor: Elżbieta Kubowska

Flis – już 23. z kolei wyruszył pod koniec czerwca br. z dwóch miejsc: Koła nad Wartą i Gliwic, gdzie jest początek Odrzańskiej Drogi Wodnej. Obie flotylle 9 lipca spotkały się i połączyły w Kostrzynie nad Odrą, skąd razem dopłynęły do Szczecina. Flis Warciański 2018 nazwano też Wielkim Flisem Niepodległości. Był częścią Herbowego Flisu Odrzańsko-Warciańskiego 2018, jak określono całą tegoroczną wyprawę.

Jak przed wiekami

Tratwa co roku jest największą atrakcją. Nie uczestniczyła tylko w dwóch pierwszych wyprawach. Jej budową zajmują się flisacy z Ulanowa, z retmanem Mieczysławem Łabęckim na czele. Podkarpackie miasteczko od wieków było silnym ośrodkiem flisackim. Tradycje te odżyły i dziś przyciągają turystów.

W dawnej Polsce flis, czyli rzeczny spław towarów, był jedną z najważniej- szych form transportu. W I Rzeczpospolitej w ten sposób najczęściej przewożono zboże, a służyły do tego specjalnie przystosowane jednostki: komięgi i galary. Drewno natomiast spławiano w postaci tratw. Transporty, złożone z kilku statków lub tratw, pływały od wczesnej wiosny do późnej jesieni, nie tylko Wisłą do Gdańska, ale też innymi rzekami dawnej Rzeczpospolitej (zwłaszcza Dnieprem i Niemnem). Z Wołynia docierały Bugiem do Wisły, a następnie do Gdańska, który był największym portem, a jednocześnie najbogatszym miastem RP. Na czele transportu złożonego z kilku rzecznych jednostek płynął retman, który wskazywał drogę spławną.

Flisacy stanowili dość liczną grupę zawodową

W XVII w. założyli własną organizację, a król Władysław IV Waza nadał im przywileje cechowe.

Podczas kolejnych Flisów Odrzańskich tratwa powstawała w różnych miejscowościach. Im dalej od mety w Szczecinie, tym więcej osób mogło ją podziwiać. Binduga – miejsce nad wodą, gdzie się przygotowuje drewno do spławu, czyli buduje tratwę – znajdowało się m.in. w Ścinawie na Dolnym Śląsku czy w zachodniopomorskim Bielinku koło Cedyni.

– Moi przodkowie trudnili się flisactwem od 1739 roku – powiedział Mieczysław Łabęcki.

Sam uczył się tego zajęcia pod okiem mistrza Wincentego Pityńskiego, zmarłego w zeszłym roku retmana retmanów (miał licencję nr 1), który jeszcze w la- tach 60. ub. wieku zawodowo spławiał drewno na Sanie.

– Mój tato nie był retmanem, ale dwaj synowie już kontynuują tradycję – dodał pan Mieczysław, który powrócił do niej w 1993 roku, zbliżając się już do czterdziestki.

Patent retmana otrzymał po kilku latach. Z czasem został głównym flisakiem RP. Jego zasługą jest m.in. budowa portu w Ulanowie. Razem z żoną Marią stworzył w domu Izbę Tradycji Flisackich. Prowadzą w Ulanowie rodzinną firmę. Pani Maria specjalizuje się w przyrządzaniu regionalnych potraw, za które zdobyła liczne nagrody. Do tych specjałów należą barszcz flisacki, chrupaczki czy flisacki chleb, długo zachowujący świeżość – musiał kiedyś wystarczyć flisakom na trwający miesiąc spław z Ulanowa do Gdańska.

Retman Łabęcki zbudował w życiu około 40 tratw. Drewno, często świerkowe, musi mieć właściwą wyporność, dlatego powinno być w odpowiednim czasie ścięte. Bale zrzuca się na wodę i tam zbija w tzw. tafle. W jednej jest głowa (czoło) tratwy, w innej – col, czyli tył. Pomiędzy nimi znajdują się tafle pośrednie. Wszystkie na koniec są ze sobą łączone. Na taflach ustawia się budy i domek retmana (retmankę). Na przedzie tratwy mocowane jest długie wiosło, czyli drygawka.

– Ma ona 10-12 m długości i służy do sterowania – wyjaśniał retman. – Do zatrzymywania i zmiany kierunku są natomiast wykorzystywane skrzynie i tzw. śryki, czyli zaostrzone drągi.

Drugie wiosło umieszczane jest z tyłu. Na tratwie znajduje się też palenisko i wiwatówka, czyli działko uruchamiane podczas parady jednostek na zakończenie Flisu. Sama tratwa co roku kończy żywot w szczecińskim porcie, gdzie zostaje rozebrana i przekazana nabywcy drewnianych bali.

Finał w Szczecinie

Flis był w tym roku witany 14 lip- ca z pokładu „Nawigatora XXI”, statku Akademii Morskiej w Szczecinie, cumującego przy Bulwarze Chrobrego. Wśród gości była przedstawicielka Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej.

– Idea Flisu Odrzańskiego jest od wielu lat bliska ministerstwu – podkreśliła Monika Niemiec-Butryn, dyrektor Departamentu Gospodarki Wodnej i Żeglugi Śródlądowej w MGMiŻŚ. Po- dziękowała organizatorom wyprawy za „promowanie idei żeglugi i w ogóle bycia nad rzeką”.

– Bo rzeka to nie tylko żegluga i my w ministerstwie, które teraz ma całą wodę – i słoną, i słodką, gospodarkę wodną i żeglugę śródlądową – zaczynamy też patrzeć na rzekę należycie, też z poszanowaniem jej piękna i z poszanowaniem środowiska – dodała dyrektor Niemiec-Butryn. – I tak chcemy do tego podchodzić, chcemy pytać, jak państwo na tę rzekę patrzycie, jaką ją chcecie mieć, tak żeby była nie tylko żeglowna, ale również przyjazna dla mieszkańców, dla tych, którzy patrzą na nią z trochę innej perspektywy.

Do podziękowań dołączył Krzysztof Soska, wiceprezydent Szczecina, który m.in. zwrócił uwagę na wartość ekonomiczną rzeki.

– Zdajemy sobie wszyscy sprawę, jak ogromne inwestycje przed nami, aby żeglowność Odry poprawić, ale to są także ogromne, długofalowe korzyści dla państwa – zaznaczył K. Soska.

Jak dodał, trudno sobie bez tego wyobrazić rozwój zespołu portów Szczecin i Świnoujście.

– Nas samorządowców nie trzeba przekonywać do tego, że Odra to wartość dodana – stwierdził Marek Cebula, prezes Stowarzyszenia na rzecz Miast i Gmin Nadodrzańskich, które współorganizowało wyprawę z Zarzą- dem Głównym Ligi Morskiej i Rzecznej oraz urzędami marszałkowskimi województw nadodrzańskich. – Widzimy, jak jej wizerunek się zmienił. Pewnie tej zmiany by nie było, gdyby nie entuzjaści, flisacy, którzy płyną z przesłaniem: „Budujcie nad rzeką Odrą, wykorzystujcie ją”. Myślę, że musi wyrosnąć też nowe pokolenie entuzjastów Odry, którzy zrozumieją, że w małych miejscowościach może być ona osią rozwoju. My to zrozumieliśmy. W województwie lubuskim, na 220-kilometrowym odcinku Odry, właściwie od Głogowa, czyli zahaczając o dolnośląskie, powstało 16 miejsc, w których można się zatrzymać. To są przystanie, porty, mariny. Odra zaczyna dzisiaj oddawać to, co my włożyliśmy w nią. A włożyliśmy własny entuzjazm i zapał do tego, by była rzeką przyszłości.

Krzysztof Żarna, dyrektor Wydziału Współpracy Terytorialnej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego, a jednocześnie główny koordynator Flisu, podkreślił, że wielkim przesłaniem tego wydarzenia jest współpraca.

Z kolei koordynator z województwa lubuskiego, Krzysztof Mężyński, zwrócił uwagę na „dramatyczną sprawę z poziomem wody w rzece.

– Nas by tu było dużo więcej, gdyby ta woda była trochę wyższa – mówił K. Mężyński. – Wiele jednostek chciało płynąć, ale nie mogło. Myślę, że w przyszłym roku będzie lepiej.

Dodał, że we wszystkich miejscowościach, do których dociera Flis, jego uczestnicy są serdecznie witani przez mieszkańców. Tam, gdzie nie ma przystani, słychać prośby o pomoc w ich utworzeniu.

Wiceprezes Zarządu Głównego LMiR Elżbieta Marszałek – inicjatorka, organizatorka i niestrudzona uczestniczka corocznych wypraw po Odrze – przypomniała, że Flisowi patronuje minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk i dziękowała za tę opiekę.

– Chciałabym też w szczególny sposób podziękować wszystkim służbom, które się opiekują Flisem, kiedy płynie – powiedziała E. Marszałek. – W Regionalnych Zarządach Gospodarki Wodnej, gliwickim, śląskim, wrocławskim i szczecińskim są wspaniali stratedzy, którzy potrafią nami kierować, podpowiadają, co mamy zrobić, żeby pokonać najtrudniejsze odcinki, wtedy, kiedy woda jest wysoka i kiedy jest niska. Ten rok był wyjątkowo trudny, jednak pracownicy RZGW po mistrzowsku przeprowadzili nas przez odcinki mielizn na Odrze.